Spis treści

Konferencja 2

Kobieta cudzołożna - powstawanie z grzechu

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Drodzy bracia i siostry! 

Pan Bóg wyprowadził Izraelitów na pustynię, aby tam mówić do ich serc. Tych wszystkich, którzy czytają tę konferencję na pustynię nie wyprowadzę, ale chcę z wami podzielić się moją wiarą. Swoją pracę magisterską pisałem o sakramencie pokuty i pojednania, dlatego ten temat jest mi bliski. A więc do rzeczy: kobieta cudzołożna, czyli jak powstawać z grzechu. 

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że „grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako „słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu” (KKK 1849). 

Grzech zabija w człowieku miłość do Boga i do bliźniego, niszczy relację ze Stwórcą. Jawi się jako nieposłuszeństwo oraz przekroczenie woli Bożej. Pierwszym grzechem człowieka jest właśnie grzech nieposłuszeństwa. Swój początek bierze w biblijnym opowiadaniu z Księgi Rodzaju o upadku pierwszego człowieka – Adama. Było one podyktowane przeciwstawieniem się woli Boga, aby stać się jak On. Wypaczony obraz Boga w człowieku, został wyrażony w czynie – ulegnięciu podszeptom Szatan – i pociągnął za sobą konsekwencję, między innymi utracenie stanu pierwotnego szczęścia i wygnanie z Edenu. Człowiek chciał zająć miejsce Boga, co stało się jego największym dramatem i największą tragedią. 

Św. Jan Paweł II w swojej Adhortacji Apostolskiej o pojednaniu i pokucie Reconciliatio et paenitentia pisze, że grzech jest popełniany przez człowieka w pełnej wolności. Wolność zgubiła człowieka, ponieważ została przez źle wykorzystania. Wydawało się, że człowiek stanie się sam Bogiem. Zagubił się człowiek w swój grzesznej naturze. W tym zagubieniu nie został on sam – jest przy nim dobry Bóg, który nie potępia, ale daje miłosierdzie. 

Przejdźmy teraz do Ewangelii według św. Jana. W 8 rozdziale tejże Ewangelii jest opowiadanie o pewnej kobiecie, która spotkała w swoim życiu Jezusa i przyjęła dar Jego miłosierdzia. Jawnogrzesznica – o niej mowa. Przypomnijmy sobie ten fragment. Faryzeusze i uczeni w Piśmie przyprowadzają do Chrystusa kobietę, którą oskarżają o popełnię cudzołóstwa. Chcą Jezus tak naprawdę wystawić na próbę. Mówią, że Mojżesz kazał takie kobiety kamienować. Jezus milczy i ku zaskoczeniu wszystkich, pisze coś palcem po ziemi. Może pisał imiona faryzeuszy, może ich grzechy, nie wiemy dokładnie. Ten gest związany jest z proroctwem Jeremiasza, gdzie ci, którzy odchodzą od Boga zostaną zapisani na ziemi. Wystarczy, że przyjdzie wiatr i zdmucha wszystko. Jezus wypowiada słowa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Oskarżyciele zaczynają odchodzić – jeden po drugim. Kobieta nazywa Go Panem. Jednocześnie jest to wyraz jej skruchy i grzechu. ten fragment Ewangelii jest zwycięstwem miłości na nienawiścią, dobrem nad złem i prawdą nad kłamstwem. 

Moi kochani, swoim słowem Jezus dotyka naszych sumień. Demaskuje nasze grzechy. On jest Bogiem prawdy. Nie chce, aby człowiek żył w zakłamaniu i grzechu. Na tym polega Jego obecność przy nas, przy grzesznikach. Wskazuje na grzeszne czyny, nie po to, aby nas zdołować, ale po to, aby dać nam szansę na poprawę. Nie potępia nigdy człowieka, ale jego konkretny, zły czyn. Zło nazywa po prostu złem, grzech nazywa grzechem. Nie ma żadnego „rozmycia” w Jego Ewangelii. Nie potępił jawnogrzesznicy, ale dał szanse. W tegorocznym – niewątpliwie trudnym – Wielkim Poście, wszystkich nas wzywa do porzucenia swojej własnej grzeszności. 

Człowiek w swoim życiu musi przede wszystkim uświadomić sobie własny grzech. Jeżeli tego nie zrobi to Bóg będzie nie potrzebny, to spowiedź będzie bez sensu. Tak będzie tkwił w grzechach swoich, że do nich się przyzwyczai, a chodzi o to, aby grzechów – z Boża pomocą – unikać i walczyć z nimi. Dlaczego dzisiaj – szczególnie w niektórych miejscach – możemy zauważyć taką sytuację, że nikt się nie spowiada, a wszyscy idą do Komunii? Czy konfesjonały są już nie potrzebne? Konfesjonał jest człowiekowi potrzebny, bo to jest życie, nowe życie, Boże życie, ale to człowiek sam najpierw musi sobie uświadomić, że jest grzesznikiem. Musi uznać swoją winę i w pokorze prosić Pana o miłosierdzie i przebaczenie. Dopiero wtedy ma szansę, aby się podnieść jak wspomniana kobieta, uznać Jezusa za Pana, odejść z radością przebaczenia. To samo czynimy na początku Eucharystii: uznajemy się za grzeszników, czynimy akt pokuty, aby później z radością przyjmować Ciało Chrystusa. 

Nieodzowną pomocą jest dla nas zawsze Duch Święty, który jako „Światłość sumień” kieruje nas w stronę przebaczenia. Sumienie człowieka – jak nazywa je Sobór Watykański II – jest „najskrytszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, w nim pozostaje on sam z Bogiem, którego głos rozbrzmiewa w jego wnętrzu”. Wyrażenie przez człowieka zgody na wybawienie z niewoli grzechu i odrodzenie do życia z Bogiem, dokonuje się za sprawą Ducha Świętego. Dzięki Trzeciej Osobie Przenajświętszej Trójcy, człowiek i świat są zdolni do przekonania się i poznania swej własnej grzeszności. Św. Jan Paweł II w Encyklice o Duchu Świętym Dominum et Vivificantem pisze o „trudzie sumienia”, który jest jednocześnie początkiem drogi nawrócenia człowieka. Mówi często o wyrzutach sumienia. To jest to działanie Ducha Świętego, które człowieka popycha do przemiany. Nie można radykalnie zmienić swojego postepowania czy w ogóle się zmienić, bez pomocy z wysoka, to jest bez łaski Ducha Świętego. Duch popycha do podjęcia określonych kroków w walce z grzechem, uzdalnia serca, aby wytrwały w dobrych postanowieniach. Ostatecznie przebaczenie, które otrzymujemy w sakramencie pokuty i pojednania jest owocem Ducha Świętego. „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. 

Bogu bardziej zależy na poszukiwaniu zagubionych niż sprawiedliwych, dlatego pomaga nam powstawać z grzechu jak jawnogrzesznicy. Jezus mówi: Idź, a od tej chwili już nie grzesz. Odchodząc od konfesjonału, mamy więc spojrzeć w przyszłość. Pomyśleć o naprawieniu uczynionego zła, zadośćuczynić Panu Bogu i bliźniemu, o dokonaniu jakieś pozytywnej, większej czy mniejszej, rekonstrukcji całego życia. Nie powinno nam w tym przeszkadzać przypominanie się popełnionych, aczkolwiek, jak ufamy, odpuszczonych już grzechów. Należy je traktować jako okazję do radosnego sławienia Chrystusowego miłosierdzia, ale myśli kierować ku przyszłości. Bogu nie podobało się kiedy naród wybrany zbytni pogrążał się w rozważaniu wydarzeń minionych, co wyraził przez usta proroka Izajasza: Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Ową nową rzeczą jest dla nas łaska Chrystusa – Jego miłosierdzie. 

Moi kochani, nie lękajmy się Boga, nawet wtedy, kiedy ciężkie grzechy ciążą nam na sumieniu. To jest ten szczególny moment i to jest właściwa okazja, aby w swoim życiu spotkać Boga. Czyńmy więc konkretne kroki, aby zmieniać swoje życie. Niech pierwszym będzie zawierzenie siebie i swoich grzechów Bogu w sakramencie pokuty, aby owocnie i radośnie przeżywać zbliżające się Święta Zmartwychwstania Pańskiego. 

f