Spis treści

 

Konferencja 3

Kościół – moje miejsce spotkania z Bogiem

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 

Z Ewangelii według św. Jana: To powiedziawszy Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: „Kogo szukacie?”  Odpowiedzieli Mu: „Jezusa z Nazaretu”. Rzekł do nich Jezus: „Ja jestem”. Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: „Ja jestem”, cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: „Kogo szukacie?” Oni zaś powiedzieli: „Jezusa z Nazaretu”. Jezus odrzekł: „Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść!”  Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: „Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś”. Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?” (J 18, 1-11)

Drodzy pielgrzymi wielkopostnej drogi przemiany i nawrócenia!

Jezusa podczas męki cechowała wielka pokora. Dobrowolnie przyjął śmierć. Nie oparł się ani się nie cofnął. Podał grzbiet swój bijącym i policzki rwącym brodę. Nie zasłonił swojej twarzy przed zniewagami i przed opluciem (por. Iz 50, 6). 

Była noc. W Biblii noc uchodzi za symbol świata doczesnego, okrutnego, pełnego zdrady i cierpienia. Dzień jest symbolem nowego świata, jego jasności, radości i jutrzenki. Tradycja żydowska wyróżnia cztery najważniejsze noce: noc stworzenia, noc Abrahama, noc wyjścia z Egiptu i noc Mesjasza, czyli noc Paschy Chrystusa, Jego przejścia ze śmierci do życia. 

Jezus wraz z uczniami odśpiewał hymn po zakończonej wieczerzy. Wstali oni od stołu i wyszli w stronę Góry Oliwnej. Jezus jeszcze był wolny. W chwili pojmania troszczył się o swoich uczniów. Pragnął uratować ich przed cierpieniem, choć sam bardzo cierpiał. Szatan wysyła do Ogrójca ucznia – Judasza, aby dopełnił okrutny plan śmierci Bożego Syna. Jezusa zdradził ten, który Go znał, nie ktoś obcy czy przypadkowy, ale ten, który stał u Jego boku, który chwilę wcześniej z Nim siedział przy wspólnym stole. Ewangelista Jan mówi, że w Judasza po spożyciu kawałka chleba wstąpił szatan. Jezus mimo to, nie usunął Judasza z grona uczniów. Do końca o niego walczył. Może miał nadzieję, że się nawróci i zmieni. Nie wiemy. Jedno jest pewne. Judasz zdradził i otrzymał za to trzydzieści srebrników. Judasz nosił trzos, a więc był odpowiedzialny za pieniądze. Ewangelia mówi nawet, że wykradał z trzosa, ponieważ był złodziejem. Ze swojej pazerności i chciwości na grosz, doprowadza do największej tragedii w dziejach świata i ludzkości. Jednak przychodzi moment, że budzi się w nim sumienie. Zrozumiał, co zrobił. Zniszczyła go rozpacz. Brakło wiary w przebaczenie. 

Jak to jest? Czy Jezus nie mógł temu wszystkiemu zapobiec? Oczywiście, że mógł, przecież był Bogiem. Ale to wszystko musiało się zdarzyć, aby wypełniło się słowo proroka Zachariasza: I odważyli mi jako zapłatę trzydzieści srebrników. Lecz Pan rzekł do mnie: Wrzuć je do skarbca, tę wysoką cenę, na jaką Mnie oszacowali!

Jezus – światłość, Judasz – ciemność. Ciemność spotkała się ze światłością. Jednak ciemność nie zdołała światłości zwyciężyć. Pojmanie Jezusa dokonało się w nocy. Jak gdyby pozornie noc zwyciężyła, lecz tylko na chwilę. Noc i ciemność była dla Mistrza z Nazaretu czasem próby. Mimo – jak mówi Izajasz – nie oparł się ani się nie cofnął – to jednak zwyciężył. 

Drodzy bracia i siostry, bardzo często Kościół przeżywa noc próby. Noc, w której wydaje się, że wszystko jest stracone i przegrane. Widzimy to. Warto na początek przypomnieć sobie, że Kościół tworzymy wszyscy, którzy jesteśmy ochrzczeni. To nie jest prywatna sprawa biskupów czy księży. Kościół to wspólnota ludzi ochrzczonych, a więc nas wszystkich. Mówić źle o Kościele, znaczy tyle co źle mówi o nas samych. Kiedy źle mówimy o Kościele, świadczy jakimi tak naprawdę jesteśmy chrześcijanami.  

W ostatnich miesiącach i tygodniach, Kościół w Polsce znalazł się po falą krytyki, której powodem są grzechy duchownych i świeckich. Pręgież tej surowej krytyki jest nagłaśniana i potęgowana przez środki społecznego przekazu – sprawiedliwej, a często niesprawiedliwej i krzywdzącej tak naprawdę całą wspólnotę. Im dalej ktoś jest od Kościoła, im mniej ma z nim wspólnego, tym więcej ma na jego temat do powiedzenia. To jest działanie szatańskie, które ma na celu osłabienie wiary. Tak działa szatan. Jest perfidny i wyrachowany. Posługuje się kłamstwem. Zauważmy – moi drodzy – że często oskarżenia rzucane na kościół są kłamstwem. I ci wszyscy, którzy tak postępują zachowują się jak Judasza: może poniekąd czerpią korzyści z poniżenia i znieważenia Kościoła. Czy tak postępuje chrześcijanin?  

Jak się zachowuje i odnajduję w tym wszystkim? Czy jestem jak Judasz: przyprowadzam innych ludzi, aby drwili ze mną, czy jestem raczej jak Piotr: gotów do radykalnych kroków, podjętych w obronie? Piotr – jak słyszeliśmy w Ewangelii – odciął ucho słudze. Wykazał się wielką odwagą, sam wystąpił w obronie Mistrza wobec zbrojnego zespołu żołnierze. Jaką postawę przybieram dzisiaj ja? Może przeżywany czas Wielkiego Postu zmusi nas do refleksji nad Kościołem i uświadomienia sobie, że Kościół to jest mój dom, Kościół to jest moja matka, inni członkowie są moimi braćmi i siostrami. O swoim domu, o Matce nie mówi się źle! Matkę się broni!

Nikt z nas nie jest bez winy. Kościół jest święty, lecz tworzą go ludzie grzeszni. Kochajmy Kościół taki, jaki jest. Nie Kościół idealny, bo takiego nie ma. Kościół jest darem Chrystusa - naszego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana. Jest darem dla wszystkich. Łączy się z tym nasza odpowiedzialność za Kościół. Wspierajmy go w tym Wielkim Poście szczególną modlitwą i naszą osobistą postawą, by jawił się jako wiarygodna wspólnota uczennic i uczniów Chrystusa, Zbawiciela świata

Moi drodzy, Judasz wydał Jezusa na śmierć. Sprzedał Boga za marną kwotę trzydzieści srebrników. Wyszedł z Ostatniej Wieczerzy i przyprowadził do ogrodu Getsemeni siepaczy, którzy pojmali Jezusa i zaprowadzili, by był osądzony i stracony. Ale gdy to się już stało Judasz odczuwa wyrzuty sumienia. Nie może odwrócić biegu wydarzeń, chce więc chociaż zwrócić pieniądze które ciążą mu jako zaplata za niewinną krew. A kiedy jego mocodawcy nie przyjmują ich, rzuca je w świątyni, a następnie udaje się gdzieś na odludne miejsce i dokonuje samobójstwa. Kiedy Jezus, wisząc na krzyżu, oddaje swe życie za wszystkich, aby przez Jego ofiarę wszyscy mieli życie wieczne, ten uczeń i zdrajca pozbawia się życia przez powieszenie na jakimś przypadkowym drzewie.

Dlaczego tak postąpił?! Co skłoniło Judasza do tak okropnych czynów? Nigdy nie poznamy ostatecznych i pełnych motywów tej decyzji. Jest to jakaś wielka tragedia tego człowieka, który tak straszliwie pokrzyżował swoje drogi. Swoją tajemnice Judasz zabrał ze sobą na drugi świat.

Niech lekcja wiary jakiej udzielił nam Judasz będzie dla nas przestrogą, a jednoczenie zmobilizuje do rachunku sumienia z mojej postawy wobec Kościoła. Kocham Kościół. Kościołowi zawdzięczam wszystko co mam i posiadam. Kościele święty, nigdy nie zapomnę ciebie. 

 

Ks. Mateusz Matusiak

f