Homilia wygłoszona w kościele p.w. NMP Matki Kościoła w Rudniku nad Sanem – Stróży, podczas Mszy św. pogrzebowej za śp. ks prałata Antoniego Kopacza, proboszcza parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Polanicy -  Zdroju

 

Wstęp

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie Mieczysławie, metropolito lwowski;

Czcigodny Ojcze Wojciechu, prowincjale Ojców Sercanów wraz z o. Zdzisławem, kustoszem Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Polanicy Zdroju - w Sokołówce;

Czcigodny Księże Józefie, proboszczu tutejszej parafii wraz z  wszystkimi  obecnymi  tu kapłanami z archidiecezji przemyskiej, z diecezji sandomierskiej i z diecezji świdnickiej;

Drodzy tutejsi parafianie i inni wierni przybyli na dzisiejszy pogrzeb z diecezji świdnickiej, zwłaszcza z parafii  p.w. Wniebowzięcia NMP z Polanicy Zdroju;

Bracia i siostry w Chrystusie!

Cała diecezja świdnicka pogrążyła się w żałobie na wieść o śmierci ks. prałata Antoniego Kopacza, proboszcza parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Polanicy Zdroju i dziekana dekanatu Polanica Zdrój. Bóg zabrał go dość niespodziewanie. Wydawało się nam, że ostatnia chorobowa niemoc została przezwyciężona. Ksiądz prałat będąc w szpitalu a potem w domu, na plebanii, snuł plany na przyszłość. Wydawało się nam, że jeszcze wiele lat będzie służył Bogu i Kościołowi, że doczeka zasłużonej emerytury, na którą osoby duchowne przechodzą zwykle po ukończeniu siedemdziesiątego piątego roku życia. Jednakże Bóg chciał inaczej. Z pokorą i wiarą przyjęliśmy wyrok Bożej Opatrzności wierząc, że to Bóg nam wszystkim określa czas życia na ziemi i że to On wybiera nam czas odejścia z tego świata. Czas  odejścia nie jest nam znany,  ale na pewno nadejdzie.  Patrząc na tę śmierć, pamiętajmy, że młyny Boże mielą inaczej niż młyny ludzkie.  Jednakże wierzymy, że wola Boża dla nas znaczy miłość Boga do nas. Wszelkie Boże działanie wobec nas trzeba nazywać miłością.

1.  Gotowość na zapowiedziane przyjście Chrystusa -

Drodzy bracia i siostry, ten fakt  niespodzianej śmierci księdza Antoniego wyjaśnia nam w dużej mierze  słowo Boże, które wysłuchaliśmy. Mędrzec Pański pod natchnieniem  Ducha Świętego napisał: "Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek... Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony.... Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność ( Mdr 4, 7-15).

Drogi księże Antoni, uważaliśmy cię zawsze za sprawiedliwego, pracowitego i na  wskroś  dobrego. Z pewnością dusza twoja spodobała się Bogu, dlatego chciał cię mieć już przy sobie. W Jego oczach wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżyłeś czasów wiele i Pan Życia zabrał cię z tego świata wypełnionego kłótniami, niesprawiedliwością, zazdrością, chorobami i śmiercią.  My patrzymy i może nie pojmujemy, że jako wybrany przez Boga, zostałeś przez Niego obdarzony łaską i miłosierdziem.

Przyjmujemy także przy twojej trumnie wskazania i przestrogę Pana Jezusa: "Niech będą przepasane wasze biodra i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze... Wy też bądźcie gotowi, o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie" (Łk 12, 35.40). Księże Antoni, nie wiemy, czy domyślałeś się, że Pan przyjdzie po ciebie tak niespodzianie, już teraz, gdy wiek twój wskazywał, że powinieneś jeszcze żyć.  Wierzymy jednak, że byłeś przygotowany, że byłeś gotowy, na Jego przyjście. Nie ukrywamy, że to my zostaliśmy zaskoczeni.  Przez twoją śmierć Pan Jezus nam przypomina, abyśmy byli zawsze gotowi na spełnienie się Jego słów: "Wy też bądźcie gotowi, o godzinie, której się nie domyślacie, Syn człowieczy przyjdzie" (Łk 12,40).  Księże Antoni, przyjmujemy to ostrzeżenie i wezwanie, które przez twoją śmierć kieruje Bóg do nas.

Drogi przyjacielu Boga i ludzi, gdy w tej Eucharystii mamy dzisiaj dziękować Panu Bogu za ciebie, za dobro, które On,  Gospodarz nieba i ziemi, przekazał przez ciebie ludziom,  wracamy z tobą na drogę twego ziemskiego życia, by zobaczyć, co na niej się wydarzyło, za co trzeba nam dziękować, za co przepraszać i o co prosić Pana Boga.

2. Spojrzenie na drogę  ziemskiego życia ks.  prałata Antoniego Kopacza

Czcigodny nasz Przyjacielu, droga twojego życia zaczęła się tutaj,  w domu rodzinnym w Stróży koło Rudnika nad Sanem.  Byłeś trzecim synem  rodziców Stanisława i Weroniki z d. Karaś. W domu rodzinnym rodzice twoi nauczyli cię pacierza; prowadzili cię do kościoła, rozmawiali o Bogu. Nauczyli cię także pracowitości. A więc nauczyli tego, co najważniejsze: modlitwy i pracy. Dzisiaj dziękujemy Panu Bogu za twoich rodziców, którzy cię tak  dobrze wychowali i przekazali ci na drogę życia  cenne wiano, dobre wychowanie, zdrowe, ewangeliczne zasady moralne.  Dziś lepiej rozumiemy, dlaczego Bóg był zawsze w twoim życiu na pierwszym miejscu i dlaczego byłeś tak pracowity, dlaczego tak bezinteresownie i chętnie pomagałeś  potrzebującym. Te wartości wyniosłeś  z rodzinnego domu.

Tutaj w rodzinnej miejscowości, gdy ukończyłeś szkołę podstawową a potem w Rudniku średnią,  w 1968 r.  otrzymałeś dar powołania kapłańskiego i udałeś się do dalekiego Wrocławia, by zostać kapłanem. Z pewnością z nostalgią opuszczałeś swoje rodzinne strony, ale ich nigdy nie zdradziłeś; kiedy tylko mogłeś, to je odwiedzałeś. Czułeś jakby dług wdzięczności wobec rodziców, twoich sąsiadów, krewnych i  krajanów.

Drogi nasz Przyjacielu, sześcioletnie studia filozoficzno-teologiczne odbyłeś w latach 1968-1974.  Były to ostatnie lata życia ks. kard. Bolesława Kominka, który zmarł dwa miesiące przed waszymi święceniami, które przyjęliście  25 maja 1974 roku z rąk ks. biskupa Wincentego Urbana, ówczesnego wikariusza kapitulnego. Jego wcześniej wybrałeś sobie na przewodnika w naukach teologicznych i na prowadzonym przez niego seminarium naukowym napisałeś pracę magisterką z zakresu Historii Kościoła i zdobyłeś tytuł magistra teologii.

Po święceniach kapłańskich  przez jedenaście lat pełniłeś posługę wikariusza w czterech parafiach: w parafii  p.w.  Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kamiennej Górze (1974-1976);  w parafii  p.w.  Narodzenia NMP w Lądku - Zdroju (1976-1980); w parafii  p.w. Świętych  Apostołów Piotra i Pawła w Legnicy (1980-1982), oraz w parafii  p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. w Wałbrzychu   (1982-1985).

W czerwcu 1985 roku ks. kard. Henryk Gulbinowicz wybrał cię na proboszcza  parafii p.w. Matki  Bożej Królowej Polski i św. Maternusa w Stroniu Śląskim. Jako proboszcz posługiwałeś tam 7 lat (1985-1992).  Dałeś się poznać jako pasterz dbający o swoje owieczki, o Kościół żywy, ale także jako dobry gospodarz parafii dbający o świątynie, których w parafii było trzy. Odnowiłeś w parafii  dwa kościoły w Stroniu Śląskim i kościół filialny w Siennej. Pięknie odnowiłeś wnętrze głównej świątyni parafialnej w Stroniu Śląskim. Ks. kard. Henryk Gulbinowicz doceniając twoje zaangażowanie duszpasterskie i uzdolnienia gospodarczo-administracyjne, skierował cię na proboszcza do parafii bardziej eksponowanej w mieście uzdrowiskowym Polanica Zdrój. Był to czerwiec 1992 rok. Tam posługiwałeś jako proboszcz   i dziekan do końca twoich  kapłańskich dni.

Drogi Antosiu, pozwól, że nie będę wyliczał wykonanych tam prac, przeprowadzonych inicjatyw i różnych parafialnych uroczystości, twoich godności i wyróżnień kościelnych i świeckich. O tym więcej mówiłem wczoraj do twoich parafian w Polanicy Zdroju. 

Wspomnę tylko, że w polanickiej parafii rozwinąłeś kult Najświętszego Sakramentu, kult Najświętszego Serca Pana Jezusa i kult Najświętszej Maryi Panny. Stworzyłeś wiernym możliwość adorowania Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Postarałeś się, aby świątynia parafialna w Polanicy, dokąd przyjeżdżają kuracjusze po zdrowie i na odpoczynek z całej Polski, aby ta pięknie odnowiona przez ciebie świątynia stała sie Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. I tak się stało w roku 2013. Wczoraj po Mszy św. żałobnej,  ofiarowanej za ciebie, podszedłem przed maryjny ołtarz, spojrzałem na przepiękny, omodlony obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy i na  relikwiarz na ołtarzu, gdzie umieściłeś  kroplę krwi św. Jana Pawła II. A potem odwróciłem się i spojrzałem na twój konfesjonał. Ujrzałem w nim bukiet pięknych kwiatów, które wierni postawili, aby w ten sposób podziękować ci za twoją posługę w konfesjonale.

Drodzy bracia i siostry, możecie być dumni, że wydaliście z waszego środowiska tak wielkiego, szanowanego,  znanego niemal w całej Polsce, kapłana. W końcowym fragmencie tej pogrzebowej refleksji, zwracamy się  do ciebie, Księże Prałacie, ze słowem pożegnania.

3. Słowo pożegnania do Zmarłego

Drogi księże Antosiu, podczas pogrzebów do Górnym Śląsku jest śpiewana żałobna pieśń, która ma takie słowa: "Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam, mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze. Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem" . Drogi Przyjacielu, wracasz do swoich. Tutaj na Ziemi Rudnickiej przyszedłeś na świat. Tu miałeś rodzinny dom, z którego po maturze wyfrunąłeś jak ptak z gniazda. Przeszedłeś ciekawą i piękną drogę w swoim życiu, jako Chrystusowy kapłan. Dziś wracasz do swoich, do swojej małej Ojczyzny. W tej ziemi twojego urodzenia, dzieciństwa i młodości, będziesz oczekiwał na końcowe zmartwychwstanie.

Drogi Przyjacielu, opuściłeś swój rodzinny dom ze wspaniałym wianem dobrego wychowania.  Jako ksiądz nie szukałeś własnych wygód, nie szukałeś zaszczytów.  Dla ciebie najważniejszy był Bóg i sprawy Kościoła. Dałeś nam przykład jak kochać Pana Boga i jak służyć Kościołowi, człowiekowi i Ojczyźnie. Nauczyłeś wielu ludzi wierzyć, modlić się, żyć dla drugich, przebaczać, zachowywać Boże przykazania, trwać wytrwale w cierpieniu i chorobie. Uczyłeś nas jak mamy się zachować w chorobie i w cierpieniu. Ilekroć odwiedzaliśmy cię chorego tryskałeś humorem. Podziwialiśmy twoją postawę. Twój życiowy krzyż doniosłeś godnie do końca. Możesz powtórzyć słowa św. Pawła Apostoła z Drugiego Listu do Tymoteusza: "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem" (2 Tm 4,7).  W tej rodzinnej świątyni  przekazujemy cię dzisiaj do świątyni niebieskiej. Przy twojej trumnie dziękujemy Bogu za ciebie, za tak wiele dobra, które Bóg przekazał przez ciebie ludziom,  dobra duchowego i materialnego.    

Drogi Księże Prałacie, w duchu wdzięczności za twoje życie, wstawiamy się także za tobą u  Pana Boga i prosimy, aby cię  oczyścił z grzechów i przybrał cię podczas tej Eucharystii w szaty zbawienia i wprowadził cię do swoich niebieskich przyjaciół. Odpocznij tam od trudów tej ziemi. Jako pierwszy biskup świdnicki dziękuję ci za wspieranie młodej diecezji modlitwą, dobrą radą i ofiarami materialnymi. Prosimy - wspomagaj z nieba nadal parafię ,w której służyłeś, wspomagaj twoje rodzinne miasto, twoich przyjaciół, których zostawiasz tu na ziemi. Wiemy, że prawdziwa przyjaźń i miłość przekraczają granicę śmierci, że więzy przyjaźni i miłości trwają wiecznie.

Zakończenie

Drogi księże Antoni, nasz Przyjacielu, niech aniołowie zawiodą cię do raju.  Odnajdź tam swoich kochanych rodziców. Dołącz  do grona świętych kapłanów w niebie.  Niech Maryja, którą miłowałeś na ziemskich drogach swego życia,  niech cię teraz  zaprowadzi do Jezusa.  Drogi księże Prałacie, znałeś zapewne słowa z Apokalipsy św. Jana: "Błogosławieni już teraz, którzy w Panu umierają. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich trudów, bo ich czyny idą z z nimi" (Ap 14,13). Księże Antoni, umarłeś w wierze i miłości do Chrystusa, umarłeś w Panu, Odpocznij teraz od trudów tej ziemi, od trudów twojej, kapłańskiej posługi.  Niech twoje dobre uczynki, spełnione tu na ziemi, idą za tobą do niebieskiego domu. Niech zdobią ten niebieski dom po wieczny czas. Spoczywaj w pokoju i w światłości wiekuistej. Do zobaczenia w wieczności Amen.

 

Bp Ignacy Dec

Rudnik nad Sanem - Stróża, 20 stycznia 2022 r.

f