W tym tygodniu nagle zachorował nasz ogrodnik Berni. Wszyscy byliśmy bardzo przejęci, bo on nigdy nie choruje. Pracuje bardzo ciężko od rana do wieczora, w gorącym słońcu i nie narzeka. Wieczorami słucha swojej muzyki, czasem aż do rana. To jego Małe Życie. W zeszłym roku zmarła mu córeczka, która miała zaledwie roczek. Urodziła się niepełnosprawna, a potem jej ciało było pokryte wieloma ranami. Nikt nie wiedział, co to za choroba… Wszyscy przypuszczali, że jest spowodowana zazdrością ludzką… Ale Berni nawet po śmierci córki, nie przestał wierzyć… w swoją uczciwość, w rozmowy z kwiatami, w ukryte słowa muzyki i w dobro, które jak mówi, często pozostaje niewidoczne i nie potrzebuje słów… Na naszej misji wszyscy zauważyli, że Berni po raz pierwszy w życiu jest chory i nie ma go w ogrodzie. Po kolei każdy chciał go odwiedzić… ale on spał, i nie mógł z nikim rozmawiać. Nazajutrz wcześnie rano z daleka było słychać głośną muzykę. Wtedy już wszyscy byli pewni, że Berni wraca do zdrowia. Usiadł w swoim ogrodzie i po kolei witał tych, którzy chcieli go zobaczyć. Każdy przejęty biegł do jego domu, po to tylko, by go zobaczyć i być pewnym, że jest z nim lepiej… Wszyscy wiedzą, że on nie mówi wiele, ale tym razem dziękował każdemu z osobna. Przed domem stanęła jego mała druga córeczka. Ma na imię Skarb. Bo to największy prezent, jaki Bóg dał Berniemu w całym jego życiu… Wieczorem podwórko naszego ogrodnika było pełne ludzi, którzy tylko chcieli go zobaczyć. A on siedział dalej i dziękował… Niektórzy przyjaciele zostali dłużej, nie było jednak słychać słów… Do późna w nocy grała muzyka, a wczesnym rankiem Berni już był w naszym misyjnym ogrodzie, pracując przy kwiatach w swoim milczącym świecie. Świat prostych i dobrych ludzi nie potrzebuje propagandy, wielkich słów, wielkich dyskusji… To inny świat, bardziej ludzki i Boży. Może właśnie dlatego Bóg wybrał stajenkę, bezradność ludzką, biednych, prostych pasterzy i zwierzęta… Bo to jedyny prawdziwy świat, gdzie dzisiaj Bóg jeszcze znajduje miejsce, gdzie czuje się potrzebny… . Bo inny świat jest zbyt skomplikowany, nawet dla Boga… Mądrości prostego świata wszyscy potrzebujemy… Milczący świat naszego ogrodnika i jego muzyka przyciąga ludzi całej wioski… Ukryty SKARB małej stajenki Betlejemskiej, jego cisza, pokora, śpiew Aniołów i spojrzenia pasterzy zmieniły cały świat, nawet ten nasz… w XXI wieku. Stajenki na całym świecie są prawie zawsze pełne ludzi, którzy chcą zobaczyć Boga małego, bezradnego i milczącego. Bo Dobro i Miłość, to jedyna i największa siła, która sprawia, ze żyjemy na nowo! Bóg się rodzi… ukryty skarb i sens stajenki naszego ŻYCIA… NASZEGO SERCA.

s. Dolores Zok, SSpS (Republika Południowej Afryki)


f