Kto przyjmuje proroka jako proroka, otrzyma zapłatę proroka; a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego. A ktokolwiek by napoił jednego z tych maluczkich tylko kubkiem zimnej wody jako ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej.” (Mat. 10:41-42). Dzieci ze szkoły Podstawowej nr 2 w Polanicy - Zdroju, zachęcone przez Papieża Franciszka podczas roratnich spotkań "Uboga Droga" do służenia braciom i siostrom w potrzebie, podjęły całoroczną zbiórkę między sobą - dla dzieci z Kasisi. Pieniądze zbierane w każdym miesiącu będą początkiem następnego miesiąca przekazywane do Domu Dziecka Kasisi. Dla dzieci z Afryki każda złotówka z Polski daje kolejną szansę na uśmiech. Chcemy przybliżyć w tym numerze naszej "Wniebowziętej" więcej informacji o Domu Dziecka Kasisi i o potrzebach jego wychowanków. Kasisi to na pozór zwykła wioska ukryta w głębi afrykańskiego buszu. Położona jest między, ukrytą wśród wysokich traw, szeroką rzeką Zambezi a drogą w kolorze rudej cegły, prowadzącą do odległej o prawie trzydzieści kilometrów Lusaki – stolicy Zambii. W scenerii zambijskiego buszu żyją siostry zakonne i dzieci w Kasisi Children’s Home (Domu Dziecka w Kasisi). Jest to największy sierociniec w Zambii, który utrzymuje się z darów materialnych ludzi dobrej woli z całego świata. Również dzięki wsparciu duchowemu wielu innych trwa niezmiennie od prawie 100 lat mimo licznych przeciwności losu. Nieustannie – we dnie i w nocy, toczy się w nim pełna wyrzeczeń walka sióstr o każde dziecko. Ich ofiarna praca jest przepełniona wszechogarniającą nadzieją i przeświadczeniem, że ważne jest dziś przeżywane z wiarą. Na drzwiach biura Siostry Marioli, przełożonej sierocińca, wypisane są słowa Matki Teresy z Kalkuty: “In this life we cannot always do great things. But we can do small things with great love” – „W tym życiu nie zawsze możemy robić rzeczy wielkie, ale możemy robić rzeczy małe z wielką miłością.” Dom Dziecka Kasisi prowadzony w jest Zambii przez Siostry Służebniczki Maryi Niepokalanej z polskiej Starej Wsi. Sierociniec działa wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli i nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa zambijskiego, a potrzeby są ogromne, żeby zapewnić wszystkim dzieciom jedzenie, ubranie, leki i możliwość nauki. Obecnie jest tu około 250. dzieciaków, część z nich ma HIV, część ma już AIDS, gruźlicę, anemię, grzybice etc. Część jest całkiem zdrowa i jedyne, czego potrzebuje to miłości i wsparcia.

Historia Kasisi - Kasisi to wioska misyjna. Już w latach dwudziestych XX wieku miały tu swój dom siostry dominikanki. Powstanie sierocińca w tym miejscu jest owocem konkretnych wydarzeń i potrzeb. Pierwsze dziecko zostało przyniesione do domu sióstr dominikanek w 1926 roku. Ludzie, którzy znaleźli dziewczynkę, nie znali jej pochodzenia. Matka osierociła ją, gdy obie przedzierały się przez płonący busz. Uwięziona w płomiennym kręgu kobieta położyła się na ziemi i osłoniła swym ciałem córeczkę. Ocaloną przyniesiono do sióstr, które zaopiekowały się nią i dały jej imię Paulina. Pod dwóch latach siostry dominikanki odeszły z buszu, przeniosły się do stolicy kraju – Lusaki, a misję w Kasisi przejęły polskie siostry – Służebniczki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej ze Starej Wsi. Misja mieściła się wtedy w skromnym domu, w którym w jednym pokoju żyły siostry razem z kilkorgiem dzieci. Podopieczni spali w kartonowych pudełkach. Nie było dla nich warunków mieszkalnych, ale była wielka miłość sióstr i gotowość, by walczyć o życie każdego dziecka. W roku 1989 w Kasisi było prawie czterdzieścioro dzieci i był to jeden z dwóch sierocińców w Zambii, obok dużo mniejszego w Kitwe na północy Zambii. Zapotrzebowanie na domy dziecka nie było aż tak duże, gdyż w kraju istniał zwyczaj, popierany przez rząd, że po stracie rodziców opiekę nad dziećmi przejmuje bliska rodzina. Niestety sytuacja zmieniła się, gdy na początku lat dziewięćdziesiątych Zwyczaj przejmowania opieki nad osieroconymi małoletnimi przez bliskich upadł, bo rodziny nie były w stanie radzić sobie z rosnącą liczbą sierot. Pojawił się problem dzieci ulicy. Bezdomnych sierot przybywało i nadal przybywa. W tej chwili potrzeby są ogromne, sierocińców jest bardzo dużo, ale wśród nich największym jest Kasisi. Wciąż pojawiają się tu osoby zmuszone zostawić dzieci pod opieką sióstr. Z sierocińcem często kontaktują się szpitale, hospicja, w których rodzice umierają na oczach swych pociech. O pomoc do sióstr często zwraca się również policja i opieka społeczna z prośbą o przygarnięcie dzieci porzuconych, zaniedbanych i maltretowanych w patologicznych rodzinach. Wciąż jest więcej dzieci potrzebujących pomocy niż miejsc w ośrodkach, które mogłyby im ją dać. Kasisi działa wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli. Nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa zambijskiego.




f